Badając Warszawę i jej ulice można łatwo utonąć w szczegółach i rozpocząć zanudzać czytelnika niepotrzebnymi mu szczegółami. Dlatego oddzieliłem opowieść o badaniu od samego badania, które zaczyna się od Pragi. Więc ten „zerowy” artykuł dla tych, którzy chcą zajrzeć za kulisy i dowiedzieć się więcej o mojej pracy.


Składa się ona z siedmiu etapów, o których zaraz opowiem.

  1. Zbieranie
  2. Sprawdzanie
  3. Odszyfrowywanie
  4. Grupowanie
  5. Stylizacja
  6. Historia
  7. Publikacja

Tylko na początek kilka słów o Warszawie, bo chciałbym wyjaśnić, dlaczego wybrałem Warszawę.

Dlaczego Warszawa

Zbieraniem danych już się zajmowałem latem ubiegłego roku. Najpierw zapisałem ulice niewielkiego Janowa na Białorusi. Potem zastanawiałem się porównać wyniki z sąsiednim Lubieszówem na Ukrainie.

Ale to wszystko małe miasta, a chciało mi się coś bardziej reprezentatywnego w skali kraju. Na przykład, przeanalizować stolicę lub duże miasto. Dlatego zrobiłem Mieńsk, a potem i Moskwę w granicach centrum północno-zachodniej części miasta.

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_03

Moim zdaniem, oba miasta mają swoją specyfikę i wiele problemów z toponimią  (zwłaszcza u Mieńska), których, na szczęście, jeszcze nie widziałem w Warszawie.

Dalej zbierania danych nie poszedłem z różnych powodów. Głównie dlatego, że widzę moje badanie ulic tylko częścią badania całego miasta.

Dlatego małe miasta nie nadają się ze względu na swój rozmiar — większa część miasta to prywatne doma za płotem. W Mieńsku nie mieszkam i nigdy nie mieszkałem, a ojczysta Moskwa po prostu olbrzymia. To nie przypadek, że zbadałem centrum i północ Moskwy, dlatego że praktycznie nie kojarzę sobie z innymi częściami „miasta”.

Warszawa, jak mi się wydaje, bardzo nadaje się pod moje badanie. Zupełnie przez przypadek, miałem szczęście i z rozmiarem miasta — wystarczająco duże, dla różnorodności środowiska, ale i wystarczająco mały, by nie utonąć w nieskończonych przestrzeniach. W Warszawie jest odczuwalna więź z miastem i dzielnicą.

Miałem szczęście i z dziedzictwem historycznym — bogata historia regionu bardzo mocno wpłynęła na wygląd Warszawy. Miałem szczęście i z czasem — Warszawa i Polska stopniowo wracają do siebie po wydarzeniach ubiegłego wieku i odchodzą od modelu „przetrwania” do modelu „dobrobytu”, i to przejście towarzyszy swoimi konfliktami, które odbijają się i na mieście.

Ale oczywiście nie zapominajmy fanatyczny interes polaków do swojej historii, kulturze, miastam i jego stolicy. Z tym dopóki jeszcze nie spotkałem się w innych krajach i to bardzo cieszy.

Po raz pierwszy odwiedziłem miasto latem 2014 i nie mógł przypuszczać, że za pięć lat będę tu mieszkać i robić takie dokładne badanie. Jak się okazało, Warszawa miała swoje plany na mnie.

1. Zbieranie: Mapy Yandex, urząd miasta i wiele rutyny

Teraz możemy przejść do naszego pierwszego etapu. Bowiem już miałem doświadczenie badania dużych miast, zacząłem zbieranie danych za pomocą Ludowych Map Yandex.

Yandex pozwala użytkownikom samodzielnie rozwijać mapę, dodawając domy, ulice, nazwy. U strony duża ilość ustawień wyświetlania mapy, a mi to akurat potrzebne. Wygląda on tak:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_04

To było dla mnie ważne, aby miasto było podzielone na dzielnice, a mapy google i inne polskie alternatywy nie pasowały. W Ludowych Mapach można zaznaczać ulice i zobaczyć je w pełnej długości. Plus podświetlały ulice różnego znaczeniu w różnych kolorach, a jest to bardzo wygodne dla badania. Przecież wszystkie swoje dane zbierałem ręcznie, czyli na żywo z karty.

Tak wygląda zaznaczona ulica:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_05

Aby „odczytać” ulice z karty wizualnie tworzyłem dla siebie prostokątne lub kwadratowe obszary i notował wszystko co w środku. Tu, na przykład, widać, że trzy główne drogi („Solidarności”, Targowa i Jagiellońska) dzielą dzielnicę na cztery części, które można dalej podzielić na inne mniejsze obszary:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_06
Dlaczego nie używałem skorowidza ulic

Mogłem, oczywiście, wziąć listę ulic z internetu, ale nie używałem skorowidza z konkretnych powodów. Wpisać w google „lista ulic Warszawy” — odciąć znaczną część informacji od siebie, bo ulice są związane z przestrzenią. Pracując z listą, bym nigdy nie zobaczyłem kształt ulicy, jej położenie.

Na przykład, bez mapy nie zobaczysz, że ulica Środkowa, w rzeczywistości znajduje się na obrzeżach miasta, Południowa znajduje się na wschodzie, a zaułek Północny znajduje się w pobliżu ulicy Zachodniej. Nie zobaczysz również to, że ulica Obuchowska jest krótsza sąsiednich 3-go i 4-go zaułku Obuchowskiego.

Można również od razu zapomnieć o geometrii ulic: niektóre rozdwajają się, idą równolegle, wiją się, jak węże.

Bez map nie zobaczymy samo miasto, jego układ. Jest to szczególnie ważne w miastach, które odbudowywały komuniści. W Mieńsku (skąd wszystkie powyższe przykłady  pochodzą) na ogromne przestrzenie, gdzie budowali osiedla, trwało tylko 4 ulice wokół tej przestrzeni:
pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_07
Wcześniej na tych przestrzeniach znajdowała się duża ilość osiedli, domów i ulic. Modernizm wraz z komunistycznym środowiskiem uprościł wszystko do chaotyczne rozrzuconych pudełek na ogromnym polu, a temu wszystkiemu nadawały kształt cztery drogi wokół osiedla. Tego nie zobaczysz, pracując z listą. Mapa od razu przedstawia chaotyczność zabudowy przestrzeni. Na przykład, tutaj się wymieszały radzieckie bloki, chałupy, pola i jakieś obiekty przemysłowe:
pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_08
Korzystając z mapy widać również, na cześć czego lub kogo nazwane główne ulice. Na przykład, u nas jest taka lista ulic w jakiejś wsi: Jabłkowa, Pomarańczowa, Ogrodowa, Polna, Radziecka, Nowa, Krótka i Długa. Może powstać wrażenie, że „wszystko jest OK” — prawie wszystkie ulice „zwykłe”, a propagandowa tylko Radziecka, i na pewno gdzieś na obrzeżu. W rzeczywistości, okaże się, że główna ulica — Radziecka, na której koncentruje się całe życie i aktywność wsi. I mniej więcej w takiej logice są nazwane prawie wszystkie ulice na białoruskich wsiach (i miastach też): główne ulice i te, które w centrum — komunistyczne, drugorzędne — banalne i proste. Innymi słowami, zbadałem nie tylko same nazwy, ale i środowisko. Każde miasto ma swoje własne cechy, które trudno przewidzieć, więc odstąpić od szczegółowego badania miasta w stronę listy nie mogłem. Na szczęście wiedziałem o tych niuansach i nie poszedłem łatwej drogą.

Z Mapy Yandex przenosiłem wszystko do excela, i szło stosunkowo szybko, ale, jak się okazało, w Mapach Yandex nie są opracowane warszawskie obrzeża, i nie wszystkie toponimy są obecne lub istotne w związku z ustawą dekomunizacyjną.

Tu mi pomogła Warszawikia, za pomocą której znalazłem stronę kart warszawskiego urzędu. Korzystać z mapy, okazało się bardzo korzystne, ponieważ na niej podane są aktualne nazwy toponimów.

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_09

Jedyny jej minus to, że nie można skopiować nazwę ulicy. Ale szybko przystosowałem i po prostu ręcznie zapisywałem je do programu excel.

Zaczynając od tego momentu, żadnych rewelacji nie było — używałem karty urzędu i monotonnie przenosiłem wszystkie toponimy do swojego pliku. Zacząłem od prawego brzegu i pracowałem po dzielnicam. Było bardzo dużo pracy ręcznej.

Bowiem wiele czasu spędzałem z kartą, mnie mocno zaskoczyły szalone wymiary obrzeża jak Wawr lub Białołęka. Póki co, nie do końca rozumiem, dlaczego powinny one być częścią Warszawy, a nie osobnymi miastami wokół samej Warszawy. Ale to już inny temat do rozmowy, przejdziemy do drugiego etapu.

2. Sprawdzanie: jeszcze więcej rutyny

Było oczywiste, że wpisując ręcznie tysiące toponimów, będą błędy i literówki, a także duplikaty. Dlatego przed badaniem trzeba było sprawdzić dane. I tu znowu miałem szczęście.

Na stronie internetowej urzędu znajduje się mapa-skorowidz ze wszystkimi ulicami Warszawy, które nadto można sortować według dzielnic. Wygląda to tak:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_10
O rządowych stronach internetowych

Generalnie, to nie pierwszy raz, gdy spotykam się z polską stroną rządową, która jest bogata w ciekawą informację, ale jest ukryta gdzieś daleko i widać, że została zaprojektowana urzędnikami, a nie profesjonalnymi twórcami. Złe podawanie informacji, skomplikowany język, słaba grafika, ogólny niedorozwój. ALE! jeśli pokazać wytrwałość, wtedy otworzy się cały świat prawdziwie unikalnej informacji i treści, a co najważniejsze — dokładny.

Więć na razie moje pierwsze spostrzeżenie na temat Warszawy: urząd naprawdę stara się wspierać kulturę miasta, ale trzeba zatrudniać profesjonalistów, a nie mieć nadzieję, że urzędnicy i biurokraci potrafią ekscytujące i przyjazne złożyć ciekawą informację.

Oprócz urzędu używałem także Warszawikia. Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się że ona nie jest nie idealna — natknąłem się na stare ulice i literówki w nazwach, ale do dodatkowej weryfikacji ona pasowała.

Sprawdzanie kolejny nudny etap, ale najwięcej problemów przysporzyły ulice, które przebiegają w kilku dzielnicach. Dobrze, gdy ulica zaczyna się w jednym i kończy się w innym i to widać wyraźnie. Ale co zrobić, jeśli sytuacja nie jest oczywista? Jak na przykład tutaj:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_11

W takich przypadkach przybliżałem mapę i patrzyłem na geometrię ulicy. Jeśli ona choć trochę dostawała się do innej dzielnicy, to zapisywałem ją do obu dzielnic.

Dużą zaletą skorowidza było to, że on obejmował nie tylko ulice, a inne warszawskie toponimy — skwery, alejki, mosty, stacje metra, parki i tak dalej. Ale stąd też idzie i jedno ograniczenie moich badań — nie są zawierane nazwy przystanków transportu publicznego (lub innych toponimów), bowiem nie było je  w urzędowym skorowidzu. Dlatego z transportu mamy tylko stacji metra. Tutaj działałem trochę niekonsekwentnie, ale bowiem wziąłem za etalon dane ze strony urzędu, to starałem trzymać się go.

Zresztą, jeśli miałem z nim rozbieżność, wtedy uzupełniałem swoje badania. Na przykład, trasa Łazienkowska nie jest podana na stronie internetowej urzędu, ale jest powszechnie stosowana. Dlatego jest na mojej liście, pomimo braku w skorowidzu urzędu.

3. Odszyfrowywanie: badanie ulic i biurokracja

Po sprawdzeniu u mnie na rękach znalazła się lista „wszystkich” toponimów Warszawy, i nadszedł czas, aby dowiedzieć się, na cześć czego lub kogo one nazwane. I tu na pomoc przyszedł ponownie urząd!

Okazuje się, że w tym samym skorowidzu są dokumenty, które zawierają wszystkie niezbędne mi informacje:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_12

Można nawet dowiedzieć się dzień, w którym nazwa została nadana. To jest prawdziwy prezent od losu, bowiem dla Mieńska lub Moskwy trzeba było szukać nazwy w sieci, szukając kawałki informacji albo w Wikipedii, albo na stronach internetowych niektórych entuzjastów.

Zresztą, była i druga strona medalu — wszystkie informacje są przedstawione w najbardziej niewygodny i urzędniczy sposób. Więc choć etap odszyfrowywania i interesujący sam w sobie (bo tu zaczyna się samo badanie ulic miasta), ale on nie jest tak romantyczny, jak można go przedstawić. Większość czasu musiałem przebiwać się przez takie dokumenty:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_13

Podczas odszyfrowywania mi dużo pomagała moja żona, więc sprawa poszła szybciej, niż gdybym robił wszystko sam. Można nawet powiedzieć, że prawie cały ten etap zrobiła ona (oklaski!).

Najważniejsze na tym etapie było zbieranie informacji o każdym toponimu, aby potem można było znaleźć jakieś powiązania i spróbować pogrupować je. Tak przeszliśmy do następnego kroku — grupowaniu.

4. Grupowanie: tworzenie statystyk, znalezienie powiązań i wzórów

Tutaj rutynowa praca pozyskiwania danych się skończyła, a rozpoczęła się analiza. Zająłem się ugrupowaniem toponimów po różnym kategoriom, a potem przeszedłem do tworzenia statystyk. Pracowałem w języku rosyjskim, więc i zrzuty ekranu będą w języku rosyjskim.

Z ostatnich etapów u mnie pozostała lista toponimów wszystkich osiemnastu dzielnic Warszawy. Wyglądało to tak:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_14

Numerowałem ulicy, jak są ponumerowane na stronie internetowej urzędu, notowałem typ toponimu (ulica, park, i tak dalej), typ nazwy i zostawiałem komentarz-odszyfrowywanie nazwy.

Po analizie okazało się, że dwie najbardziej oczywiste kategorii — ludzie i geografia, więc zacząłem z nich.

U ludzi zaznaczałem ich zawod, więź z miastem, narodowość i płeć:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_15

Najtrudniejsze było podzielenie wszystkich według zawodu, bowiem niektórzy podchodzili pod kilka kategorii. Postanowiłem nie próbować sztucznie określić każdego w jedną kategorię, dlatego ci, którzy zajmowali się różnymi rzeczami i byli z różnych zawodów, otrzymali kilka kategorii.

Mały, ale ważny szczegół: imiona i nazwiska cudzoziemców podawałem w oryginale, bo polski Krzysztof pozostanie im w Anglii, a angielski Charles pozostanie Charlesem w Polsce.

Więź z miastem zaznaczałem symbolami: * urodził się, — żył, + umarł, | częściowa więź i 0 żadnej więźi. W niektórych przypadkach trudno było definiować mieszkał czy dany człowiek lub był tylko przejazdem. Dawałem pierwszeństwo opcji „mieszkał”, jeśli człowiek właśnie mieszkał w mieście przez jakiś czas, przynajmniej kilka miesięcy.

Jeśli człowiek był w mieście nie długo, lub po prostu był w czasie wojny, to zaznaczałem „częściową więź”. Inaczej okaże się, że, na przykład, żołnierze Armii Czerwonej „mieszkali” w Polsce i w Niemczech kilka lat, co jest nieprawdą. Wojna to nie „zamieszkanie”, jak my to rozumiemy w czasie pokoju.

Narodowość też nie zawsze było łatwo zidentyfikować. W takich przypadkach czytałem o człowieku w Wikipedii w innych językach i patrzyłem, czy nie ma „roszczeń” innych krajów na tego człowieka. Patrzyłem również na życie i miejsca, gdzie człowiek mieszkał. Tak niektórzy „polacy” zamienili się w częściowych polaków lub w ogóle przestali być polakami.

Warto zauważyć podwójne i zduplikowane nazwy. W swojej statystyce uważałem, w zależności od wskaźnika, zduplikowane nazwy za jedną lub dwie osóby. Na przykład, kiedy mówimy o wszystkich ludzi, na cześć których nazwane toponimy, to logiczne będzie policzyć ludzi w parze osobno.

Jednak, gdy mówimy o ilości toponimów, nazwanych na cześć kobiet, to okazuje się, że Skwer Michała i Marii Radziwiłłów będzie zaliczony jak połowa, bo tylko połowa nazwy odnosi się do kobiety.

Zduplikowane nazwy w żaden sposób nie jednoczyłem, bo wtedy musiałoby się uważać (warunkowe) na ulicę Lenina, prospekt Lenina, park Lenina, aleja Lenina, druga aleja Lenina, Leninską aleję i inne dobre rzeczy związane z Leninem, za jedną nazwę, co, jak mi się wydaje, nie jest właściwie. Tak, że każdy toponim, nazwany na cześć jednego człowieka, uważałem za poszczególny toponim, ale przy liczeniu ludzi, liczyłem tylko jednego człowieka.

Dane statystycznem na pewno używałem z GUS, starając się opierać się na najnowsze raporty.

Po ludzi zająłem się geografią. Tu było łatwiej, ale były i swoje niuanse.

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_16

Jak i z ludźmi, powtarzające się nazwy uważałem za poszczególne toponimy. Co do przypadków, gdy wspomniano jakieś miejsce (na przykład dzielnica), która była mniejsza miasta, to określałem ją do odpowiedniego miasta.

Do „różnych” dostały wszystkie pozostałe kategorie.

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_17

Dość szybko odłączyłem „zwykłe” i „nieznane” nazwy od wszystkichpozostałych. Z pozostałymi było trudne, ale udało się je określić do kategorii.

Aby było łatwiej pracować z drugimi dzielnicami, dodałem do każdej nazwy tagi, które kojarzą się z niej. Więc teraz, jeśli znajdzie się przyzwoitą ilość nazw ze zwierzętami w nazwach, to oni przejdą w osobnej kategorii.

Po tym mi trzeba było narobić sporo tabel i wykresów, które użyłemby do rejestracji materiału.

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_18

5. Stylizacja: robimy pięknie

Od tego momentu pracowałem, mając na uwadze czytelnika, dlatego musiałem stworzyć zgrabne, piękne i zrozumiałe obrazy, wykorzystując zebrane dane statystyczne.

Nie jest to najtrudniejszy etap w badaniu, ale jeden z najważniejszych, ponieważ trzeba umieć ciekawie przedstawić czytelnikowi materiał, inaczej cała praca na marne.

Większość wykresów kopiowałem z excelu w photoshop, gdzie dodawałem legendę i tekst. Wyglądało to mniej więcej tak:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_19

Dla map używałem ilustrator, w którym jestem nie silny, ale dla badania mniej bardziej zorientowałem się w nim:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_20

Bardzo mi chciało, aby czytelnik od razu widział wszystkie ulice dzielnicy na początku artykułu. Może to i niepraktyczne, ale gdzie jeszcze można usiąść i zobaczyć listę wszystkich toponimów twojej dzielnicy w jednym miejscu, tak jeszcze i w dobrze stylizowanym wyglądzie?

Ciekawy szczegół: starałem się używać w palecie kolory narodowe Polski z herbu i flagi kraju, a także kolory Warszawy z herbu i flagi miasta.

A skoro już mówimy o kolorze, to muszę powiedzieć, że praca szła powoli, dopóki nie opracowałem paletę:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_21

Z paletą już było łatwiej i szybciej. W ogóle, stylizacja zajęła kilka tygodni, ale większość czasu poszła na poszukiwanie stylu i formy. Trzeba było jakoś połączyć rozproszone tabeli i, jak mi się wydaje, mi się to udało.

Ogromnym plusem jest to, że po utworzeniu pierwszej części badania, u mnie na rękach pozostały „szablony”, które teraz mogę używać dla kolejnych części. Więc dalej praca pójdzie znacznie szybciej.

6. Historia: napisanie artykułu

Duża część pracy została wykonana, pozostało tylko napisać o niej i zaprezentować ją. Szczególnych trudności tu nie było. Tak wygląda gotowy materiał w wordzie:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_22

Nic nie zwykłego: kilka stron, kilka tysięcy słów.

W dodatku do napisania, tu żona zrobiła tłumaczenie na polski, i, oczywiście, jeszcze raz (który to już raz!) wszystko sprawdziliśmy.

Dalej tylko publikacja.

7. Publikacja: finał

Pozostało tylko opublikować artykuł. A raczej dwa artykuły w języku polskim i rosyjskim. Tworzymy publikację, kopiujemy tekst z worda, wrzucamy zdjęcia. Po stylizacji ten artykuł na stronie wygląda tak:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_23

Nie zapominamy o różnych drobiazgach, zapisujemy, gdzie trzeba kod:

pl5-zerowy-artykul-jak-tworzono-badanie-ulic-warszawy_24

Sprawdzamy wszystko i publikujemy na stronie internetowej i w sieciach społecznościowych. Teraz pozostaje tylko promocja i wydanie innych części. A oto i sama pierwsza część, jeśli jeszcze jej nie widzieliście.

Najpierw ulice dzielnicy — potem sama dzielnica

Jak już pobieżnie wspomniałem, badanie ulic — to tylko część dużego badania całego miasta. Dlatego po publikacji ulic dzielnicy idę się badać samę dzielnicę, jej architekturę, układ, zalety i wady. Po tym, przejdziemy do następnej dzielnicy i tak całe miasto. Na samym końcu będzie prowadzone wielkie podsumowanie po całym mieście i po każdej dzielnicy, w porównaniu z miastem i innymi dzielnicami.

Potrzebne wasze wsparcie

Opowiadajcie o tym badaniu przyjaciółom i znajomym, promuj go, piszcie komentarze, wysyłajcie e-maile, polubcie „Każdą ulicę Warszawy” na facebooku, wspierajcie pieniędzmi. To ogromne badanie całego ciała Warszawy (jeśli być dokładnym, to 517,24 km²) bez waszej pomocy na pewno nie skończę.
BE-Stefan-Vanli-S70

Stefan Vanli

Autor

BE_Warsaw-Poland

Warszawa

Polska